08.10.1999 - Wyzwanie XXI stulecia
Princeton University, 8 paĹşdziernika 1999 r.
DziÄkujÄ
za zaproszenie do Princeton. Jestem rad, Ĺźe mogÄ otworzyÄ seriÄ wykĹadĂłw o nadchodzÄ
cym milenium. Kiedy rozpoczynaĹem swojÄ
walkÄ, wiÄkszoĹci z was nie byĹo jeszcze na Ĺwiecie. NaleĹźÄ do przeszĹoĹci, ale zawsze interesowaĹo mnie bardziej to, co bÄdzie, niĹź to, co byĹo.
Nie moĹźna prowadziÄ samochodu, zerkajÄ
c jedynie we wsteczne lusterko.
To bardzo niebezpieczne. Ale tak samo nie naleĹźy prowadziÄ samochodu, nie kontrolujÄ
c sytuacji z tyĹu. W nowe tysiÄ
clecie naleĹźy wkroczyÄ ze ĹwiadomoĹciÄ
historii, ze ĹwiadomoĹciÄ
swych wĹasnych korzeni. Ale zanim zadamy sobie trud odpowiedzenia na pytanie, jakim bÄdzie nadchodzÄ
ce tysiÄ
clecie, naleĹźy siÄ zastanowiÄ, kiedy siÄ ono zacznie. Nie chodzi mi tutaj o polemikÄ, czy zacznie siÄ ono w roku 2000 czy moĹźe w 2001 (nie byĹo przecieĹź roku zerowego). Nie chodzi mi teĹź o to, Ĺźe to dotyczy tylko tradycji chrzeĹcijaĹskiej. Inaczej liczÄ
lata muzuĹmanie, inaczej izraelici, a jeszcze inny kalendarz obowiÄ
zuje w Chinach.
W dwudzieste stulecie wejdziemy w sylwestrowÄ
noc 1999 r. W nastÄpnej epoce jesteĹmy juĹź teraz. Historycy twierdzÄ
, Ĺźe wiek XIX rozpoczÄ
Ĺ siÄ wraz z Kongresem WiedeĹskim, zaĹ skoĹczyĹ siÄ wraz z poczÄ
tkiem Wielkiej Wojny. Wiek XX trwaĹby wtedy od Sarajewa do Sarajewa.
Od zabĂłjstwa arcyksiÄcia Ferdynanda do upadku berliĹskiego muru i do walk na gruzach dawnej JugosĹawii. Wieki nie muszÄ
trwaÄ rĂłwne sto lat - zamykajÄ
je waĹźne wydarzenia. PochodzÄ ze wsi i tam odkÄ
d pamiÄtam, czas mierzono wydarzeniami - âprzed wojnÄ
" i âpo wojnie", to byĹy kamienie milowe tej historii.
Ale co to jest wiek? Jest to okres, kiedy ludzie tak samo myĹlÄ
, dziaĹajÄ
, ulegajÄ
tym samym popÄdom. Wiek XX byĹ czasem nienawiĹci. NienawiĹci w wymiarze klasowym, narodowym czy sÄ
siedzkim. ByĹ wiekiem najwiÄkszych znanych zbrodni. Sama realizacja komunistycznej utopii pociÄ
gnÄĹa za sobÄ
ĹmierÄ ponad stu milionĂłw ofiar. A zagĹada narodu Ĺźydowskiego? A wielkie eksterminacje i przesiedlenia? JeĹźeli coĹ charakteryzowaĹo nasz wiek XX to zbrodnia i nienawiĹÄ. Ale czasom zbrodni towarzyszy teĹź specjalne spojrzenie na czĹowieka. Spojrzenie tak jak na wroga.
NadchodzÄ
cy wiek wyzwoli siÄ, mam nadziejÄ, z wrogoĹci. BÄdzie stuleciem solidarnoĹci. Ludzie przekonajÄ
siÄ, Ĺźe szczÄĹcie, dobrobyt zyskuje sienie kosztem drugiego czĹowieka, ale dziÄki niemu. Ludzie zmieniajÄ
swojÄ
perspektywÄ z wrogiej na spolegliwÄ
. DziÄki czemu dokonaĹ siÄ ten proces? Przede wszystkim dziÄki zmianie perspektywy z osobniczej na globalnÄ
. Ludzie muszÄ
poczuÄ, Ĺźe ziemia to planeta ludzi.
Jakie wyzwania stawia przed nami to stulecie, w ktĂłrym juĹź tkwimy i ktĂłre swÄ
oficjalnÄ
metrykÄ zyska w przyszĹym? Przede wszystkim charakteryzuje go globalizm. Ĺwiat siÄ kurczy. Nie w sensie fizycznym, ale na przykĹad w sensie informacyjnym. Telewizja satelitarna pozwala - w czasie rzeczywistym - obserwowaÄ wydarzenia z drugiego koĹca Ĺwiata. To doprawdy uczyniĹo z naszej planety âglobalnÄ
wioskÄ". PrzyczyniĹa siÄ do tego teĹź telefonia komĂłrkowa, dziÄki ktĂłrej z kaĹźdego miejsca moĹźna ĹÄ
czyÄ siÄ przez satelitÄ z kaĹźdym innym. Nie mĂłwiÄ
c juĹź o Internecie, w sieci ktĂłrego - nie ruszajÄ
c siÄ z mego gdaĹskiego domu - mogÄ przeglÄ
daÄ zasoby Biblioteki Kongresu lub oglÄ
daÄ arcydzieĹa paryskiego Luwru. Informacja nie zna granic.
Podobnie granic nie zna ekologia. Katastrofa czamobylska nauczyĹa nas, Ĺźe zagroĹźenia nie pytajÄ
o wizy i nie oglÄ
dajÄ
siÄ na graniczne szlabany. Ale nie tylko to - amerykaĹskie huragany ksztaĹtuj Ä
pogodÄ, od ktĂłrej zaleĹźy polskie rolnictwo. Kiedy indonezyjskie lasy pĹonÄ
- martwiÄ
siÄ ludzie na Malajach. Stajemy siÄ strukturÄ
- takim ukĹadem, gdzie zmiana jednego elementu pociÄ
ga za sobÄ
zmiany wszystkich innych. Musimy wiedzieÄ, Ĺźe nie jesteĹmy samotni - nie moĹźemy wiÄc byÄ samolubni.
Granice przestaĹy istnieÄ takĹźe dla ekonomii. Warszawa reaguje na zmiany na tokijskiej gieĹdzie. âAzjatyckie tygrysy" uwaĹźajÄ
, Ĺźe kondycja ich gospodarki jest wynikiem dziaĹania brytyjskiego bankiera (wÄgierskiego pochodzenia). Wielkie koncerny straciĹy swĂłj narodowy charakter: zarzÄ
d ma siedzibÄ w jednym paĹstwie, akcjonariusze mieszkajÄ
w innych, zakĹady przemysĹowe sÄ
jeszcze gdzie indziej, odbiorcy jeszcze gdzie indziej. Poprzez ĹwiatĹowody przepompowywane sÄ
z jednego koĹca Ĺwiata na drugi miliardy w elektronicznym pieniÄ
dzu. Miliardy, ktĂłre poza komputerem nie majÄ
innego bytowania.
Wszystko to stawia przed nami wymĂłg globalizmu. DajÄ
sobie z nim radÄ informatycy, ekologowie czy ekonomiĹci. Gorzej jest z politykami.
PowinnoĹci i odpowiedzialnoĹÄ politykĂłw jest rĂłwnieĹź globalna. Natomiast elektorat jest lokalny. Polityk zaĹ jest mocno zaleĹźny od swego elektoratu, musi mu schlebiaÄ, dbaÄ o jego partykularne interesy. Od niego przecieĹź zaleĹźy reelekcja. Politycy wiÄc patrzÄ
nie dalej niĹź ich kadencja (w wymiarze czasu) i nie dalej niĹź ich okrÄg wyborczy (w wymiarze geografii). A powinni widzieÄ w horyzoncie - co najmniej - dekady i globalnie.
Wydaje siÄ, Ĺźe to napiÄcie miÄdzy globalizmem wyzwaĹ a prowincjonalizmem odniesieĹ jest najwiÄkszym zagroĹźeniem naszego czasu. Tak jak w kaĹźdej zbiorowoĹci, kiedy egoizm weĹşmie gĂłrÄ nad obowiÄ
zkami wynikajÄ
cymi ze zbiorowego wspĂłĹĹźycia. Musimy mieÄ ĹwiadomoĹÄ odpowiedzialnoĹci. OdpowiedzialnoĹci za nasz kontynent, za naszÄ
ziemiÄ - planetÄ ludzi. Egoizm w tym wypadku bÄdzie nosiĹ nazwÄ bÄ
dĹş gĹupoty, bÄ
dĹş Ĺlepoty politycznej.
Wyzwania, ktĂłre przed nami stajÄ
, sÄ
na miarÄ naszych zaawansowanych technologii i na miarÄ naszego demokratycznego porzÄ
dku. Ten ostatni podpowiada nam, by wszystkie podmioty prawa miÄdzynarodowego traktowaÄ jednakowo. Kodeks drogowy, ktĂłry reguluje nasze poruszanie siÄ po drogach, nie czyni wyjÄ
tkĂłw. Znaki drogowe obowiÄ
zujÄ
wszystkich - nawet pojazdy uprzywilejowane. Nie do pomyĹlenia jest sytuacja, gdy pewien samochĂłd posuwa siÄ pod prÄ
d jednokierunkowÄ
ulicÄ
tylko dlatego, Ĺźe jest duĹźy. Albo prawo jest jednakowe dla wszystkich, albo nie istnieje.
WyjÄ
tki nie potwierdzaj Ä
reguĹy - one jej przeczÄ
. Nie moĹźna ustanawiaÄ innych praw dla silniejszych. Nie tylko dlatego, Ĺźe to jest niemoralne, ale teĹź i dlatego, Ĺźe burzy to porzÄ
dek miÄdzynarodowy. Burzy, tak jak podÄ
ĹźajÄ
cy pod prÄ
d TIR jest w stanie zaburzyÄ ruch drogowy. Prawo musi byÄ wykonywane przez wszystkich, inaczej przestaje byÄ prawem i obraca siÄ w swoje zaprzeczenie. Ja myĹlÄ, Ĺźe sÄ
to pozostaĹoĹci mentalne zimnej wojny. Sytuacja polityczna zmienia siÄ szybciej niĹź nawyki politykĂłw.
Ludzie ĹźyjÄ
juĹź w XXI wieku, ale mentalnie sÄ
jeszcze pogrÄ
Ĺźeni w XX. Aby odmieniÄ nawyki i sposĂłb myĹlenia, trzeba dopuĹciÄ do gĹosu nowe pokolenie, ktĂłre nie jest skaĹźone nawykami, jakie my, starsi, posiadamy.
MojĹźesz prowadziĹ swĂłj lud czterdzieĹci lat po pustyni, aĹź wymarĹo pokolenie pamiÄtajÄ
ce niewolÄ egipskÄ
. My, tam w Europie, nie mamy nadmiaru pustyĹ, wy macie ich wiÄcej, ale teĹź nie starczy. Musimy zatem przyspieszyÄ awans mĹodszego pokolenia. Nasza mĹodzieĹź musi wejĹÄ w Ĺźycie bez bagaĹźu wrogoĹci, ktĂłra byĹa naszym udziaĹem. Wejdziecie
w Ĺźycie z posĹaniem solidarnoĹci. Renesansowy filozof twierdziĹ, Ĺźe czĹowiek jest czĹowiekowi wilkiem. DziĹ moĹźemy powiedzieÄ, Ĺźe czĹowiek czĹowiekowi powinien byÄ oparciem, Ĺźe czĹowiek z czĹowiekiem powinien byÄ solidarny.
Tak powinniĹmy wejĹÄ w wiek XXI. SzczegĂłlna odpowiedzialnoĹÄ w tej mierze spoczywa na Stanach Zjednoczonych Ameryki PĂłĹnocnej.
PozostaĹy one jedynym supermocarstwem. PrzewodzÄ
Ĺwiatu w dziedzinie militarnej, przewodzÄ
w nauce, przewodzÄ
w ekonomii. Ale nie objÄĹy przywĂłdztwa moralnego. A majÄ
ku temu wszelkie przesĹanki i powody.


