04.09.1997 - PrzemĂłwienie Lecha WaĹÄsy w ParyĹźu z okazji odsĹoniÄcia tablicy pamiÄ tkowej
4 wrzeĹnia 1997 r.
Szanowny Panie Merze ParyĹźa, Szanowny Panie PrzewodniczÄ cy, Szanowni PaĹstwo,
Przybywam do Was z Polski, z GdaĹska, miasta, ktĂłre dzisiaj, w tym miejscu naleĹźy wymieniÄ na pierwszym miejscu wĹrĂłd polskich miast. Dzisiaj bowiem mija 58 rocznica wybuchu tej strasznej, przeraĹźajÄ
cej II wojny Ĺwiatowej, w ktĂłrej pierwsze strzaĹy padĹy koĹo mojego miasta, za ktĂłre najpierw niektĂłrzy nie chcieli umieraÄ, a za ktĂłre potem w ciÄ
gu szeĹciu lat trwania wojny w Ĺwiecie tylu musiaĹo zginÄ
Ä.
Wczoraj z kolei minÄĹo 17 lat od chwili, gdy - rĂłwnieĹź w GdaĹsku - powstaĹ NiezaleĹźny SamorzÄ
dny ZwiÄ
zek Zawodowy âSolidarnoĹÄ", pierwszy wolny i braterski zwiÄ
zek solidarnych ludzi pracy pod rzÄ
dami komunistycznymi i przeciw tym rzÄ
dom.
Od chwili powstania zwiÄ
zku âSolidarnoĹÄ", tej wielkiej siĹy spoĹecznej Polski, wiedzieliĹmy, Ĺźe walczyÄ bÄdziemy dopĂłty, dopĂłki nasz kraj nie zostanie odmieniony, dopĂłki nie stanie siÄ niepodlegĹy, dopĂłki kaĹźdy jego mieszkaniec nie bÄdzie miaĹ poczucia osobistej wolnoĹci. To zaĹ jest moĹźliwe tylko w demokracji i to o niÄ
biliĹmy siÄ. Ci natomiast, ktĂłrzy nas bili - byli demokracji przeciwnikami.
Proste sĹowo âsolidarnoĹÄ" zrobiĹo w Ĺwiecie wielkÄ
karierÄ, przywrĂłciĹo wszystkim ludziom dobrej woli wiarÄ w to, Ĺźe moĹźna ĹźyÄ nie tylko dla siebie, ale i dla innych, choÄ o tÄ najprostszÄ
wolnoĹÄ czynienia dobra trzeba i naleĹźy walczyÄ. PoniewaĹź mĂłwiÄ te sĹowa w ParyĹźu, dodam od razu, Ĺźe niemal zaraz po pokonaniu komunizmu wĹaĹnie z FrancjÄ
podpisaliĹmy ukĹad o przyjaĹşni, ktĂłry w swojej nazwie zawieraĹ takĹźe sĹowo âsolidarnoĹÄ". Nigdy dotÄ
d sĹowo to nie znalazĹo siÄ w dokumencie tej wagi.
Dzisiejszy Ĺwiat jest caĹkowicie odmienny. Za naszym przykĹadem poszĹy inne narody i - w rezultacie - nie ma juĹź ZwiÄ
zku Sowieckiego, nie ma Paktu Warszawskiego i nie ma RWPG. Wprost przeciwnie, niebawem Polska zostanie peĹnoprawnym czĹonkiem rodziny europejskiej i euroatlantyckiej odzyskujÄ
c naleĹźne jej, a odebrane uprzednio przez komunizm miejsce. SĹowo âunia" nabiera tym samym nowego znaczenia, zaĹwiadcza bowiem o jednoĹci politycznej i gospodarczej caĹej starej Europy.
Kiedy w tym miejscu, na poczÄ
tku stanu wojennego w Polsce, Polacy i Francuzi stawiali krzyĹź, ktĂłry miaĹ upamiÄtniÄ pierwsze ofiary stanu wojennego i gehennÄ narodu, nikt jeszcze nie myĹlaĹ, Ĺźe to poczÄ
tek koĹca totalitarnego reĹźimu, Ĺźe za chwilÄ caĹy Ĺwiat bÄdzie odmieniony. Pewnie myĹleliĹcie raczej po prostu, po ludzku, Ĺźe oto wydarzyĹo siÄ coĹ okropnego i trzeba pomĂłc braciom w potrzebie. Ale sialiĹcie takĹźe i wiarÄ, Ĺźe tak dalej byÄ nie moĹźe. DodawaĹo nam to siĹy i otuchy. Po kilku latach zmusiliĹmy wspĂłlnie - wy i my z waszÄ
pomocÄ
- zĹo, by siÄ cofnÄĹo, by zgodziĹo siÄ na rokowania, a w rezultacie na wprowadzanie do kraju demokracji. NaszÄ
najsĹodszÄ
zemstÄ
byĹo po zwyciÄstwie to tylko, Ĺźe wszyscy sÄ
teraz w mojej ojczyĹşnie za demokracjÄ
: takĹźe ci, ktĂłrzy nas wtedy wsadzali do wiÄzieĹ. ZwyciÄĹźyĹa solidarnoĹÄ wszystkich PolakĂłw zbuntowanych przeciw nieludzkiej wĹadzy, a takĹźe solidarnoĹÄ wszystkich, ktĂłrzy Polakom pomagali.
Nie zapomnimy nigdy tych FrancuzĂłw, ktĂłrzy niezaleĹźnie od swych poglÄ
dĂłw politycznych i ĹwiatopoglÄ
du wspierali polskie spoĹeczeĹstwo obywatelskie sercem, myĹlÄ
i pieniÄdzmi. Nie zapomnimy tych FrancuzĂłw, ktĂłrzy brali urlopy w swych miejscach pracy, wsiadali do TIR-Ăłw i ruszali do Polski pomagaÄ zwykĹym ludziom, a potem informowali swoich bliskich o tym, co siÄ u nas naprawdÄ dziaĹo. Tych ludzi i tych, ktĂłrzy pozostawali w ich krÄgu byĹy dziesiÄ
tki tysiÄcy rozsianych w caĹej Francji.
DziÄkujÄ im wszystkim, szeregowym Francuzom, dziaĹaczom i przywĂłdcom central zwiÄ
zkowych, politykom, merom miast i miasteczek, wszystkim, ktĂłrzy nie szczÄdzÄ
c czasu i trudu pracowali dla Polski i wolnoĹci na Ĺwiecie. DziÄkujÄ tym wszystkim, ktĂłrzy âzarazili siÄ" PolskÄ
i nadal tyle dla niej czyniÄ
, by wzmacniaĹa siÄ w niej demokracja, by stawaĹa siÄ nowoczeĹniejsza i zamoĹźniejsza. I dziÄkuje tym, ktĂłrzy dzisiaj - w godzinie powodziowej prĂłby - teĹź niosÄ
pomoc potrzebujÄ
cym. Jest wiele prawdy w twierdzeniu, Ĺźe prawdziwych przyjacióŠpoznaje siÄ w trudnych chwilach. I jest wiele prawdy w twierdzeniu, Ĺźe wdziÄcznoĹÄ za takÄ
pomoc stanowi mocny fundament przyjaĹşni.
Pozwolicie PaĹstwo, Ĺźe kilka sĹĂłw powiem do moich rodakĂłw, ktĂłrzy pojawiali siÄ we Francji wraz z kolejnymi falami polskiej emigracji, a zwĹaszcza do tych, ktĂłrzy od samego poczÄ
tku wsparli âSolidarnoĹÄ" i jej walkÄ. Wiem, Ĺźe pracowaliĹcie w pocie czoĹa, Ĺźe walczyliĹcie. OddaliĹcie caĹÄ
swojÄ
wiedzÄ i pasjÄ nowej Polsce, a nie zawsze byĹo wam przecieĹź Ĺatwo. NiektĂłrzy z was przeszli przez komunistyczne wiÄzienia, byli wygnaĹcami. DziÄkujÄ wam z caĹego serca. DziÄkujÄ Francji za to, Ĺźe siÄ wami zaopiekowaĹa.
KrzyĹź, ktĂłry wĂłwczas na poczÄ
tku 1982 roku pojawiĹ siÄ na tej wspaniaĹej Esplanadzie InwalidĂłw znajduje siÄ teraz na polskim cmentarzu pod ParyĹźem wĹrĂłd legend polskiej historii, wĹrĂłd polskich bohaterĂłw. UpamiÄtnia kolejne pokolenie tych, ktĂłrzy oddali Ĺźycie za wolnÄ
PolskÄ. My zaĹ odsĹaniamy dzisiaj dwujÄzycznÄ
tablicÄ pamiÄ
tkowÄ
, ktĂłra znalazĹa siÄ tu dziÄki szczodroĹci naszych francuskich przyjaciĂłĹ, dziÄki ich ciepĹej pamiÄci. DziÄkujemy za to byĹemu merowi ParyĹźa, Prezydentowi Republiki Francuskiej, panu JacÄ
ues Chirac, dziÄkujemy obecnemu merowi, panu Jean Tiberi.
Niech Ĺźyje solidarnoĹÄ FrancuzĂłw i PolakĂłw!


