19.04.1997 - PrzemĂłwienie Lecha WaĹÄsy na WÄgrzech
19 kwietnia 1997 r.
Szanowni PaĹstwo,
Zawsze zastanawiaĹem siÄ, co jest czynnikiem najbardziej ĹÄ
czÄ
cym ludzi, co powoduje, Ĺźe myĹlÄ
tak samo, postÄpujÄ
tak samo, majÄ
wspĂłlne odruchy. MyĹlÄ, Ĺźe czynnikiem tym jest wspĂłlne doĹwiadczenie. CzĹowiek uksztaĹtowany jest przez to, co przeĹźyĹ i przez to, jak to przeĹźyĹ. Nam wszystkim - ludziom zamieszkaĹym na wschĂłd od Ĺaby los nie oszczÄdziĹ Ĺźycia w komunistycznym systemie.
Zasiadali Polacy na wÄgierskim tronie, zasiadali WÄgrzy na tronie polskim - to jednak, co nas dziĹ ĹÄ
czy, to przeĹźycie komunizmu. ByĹ to system nieprzychylny Ĺrodowisku, niesprawny ekonomicznie, ale najwiÄksze spustoszenie uczyniĹ w ludzkich duszach. MoĹźna zbudowaÄ oczyszczalnie ĹciekĂłw, moĹźna zamknÄ
Ä nierentowne zakĹady produkcyjne, ale na zmiany w ludzkim sposobie myĹlenia trzeba pokoleĹ. Spustoszenia w ludzkich duszach bÄdziemy nie tylko dĹugo odrabiali, ale teĹź bÄdziemy musieli w to zadanie wĹoĹźyÄ duĹźo wysiĹku.
Komunistyczny system promowaĹ w ludziach nastÄpujÄ
ce cechy: lÄk, nienawiĹÄ, cynizm i oportunizm. ZwalczaĹ zaĹ odwagÄ, indywidualnoĹÄ, ideowoĹÄ oraz skĹonnoĹÄ do innowacji i poĹwiÄceĹ. ZwalczaĹ teĹź religiÄ i wszystkie wartoĹci, jakie za niÄ
stojÄ
. ZaleĹźaĹo mu na rozbiciu spoĹeczeĹstwa, na jego atomizacji. Stosowano starÄ
zasadÄ: dziel i rzÄ
dĹş, jak podzielisz, to bÄdziesz rzÄ
dziĹ.
Wychowano nowego czĹowieka: jedni nazywajÄ
go homo sovieticus, inni mĂłwiÄ
o zespole BMW - bierny, mierny, ale wierny. JednoczeĹnie prowadzono akcjÄ niszczenia naturalnych elit. Dla Polski symbolem tego staĹ siÄ las w Katyniu, dla WÄgier dwa tysiÄ
ce mĹodzieĹźy wywiezionej w 1956 roku do obozĂłw na Syberii, dla obu naszych krajĂłw straszna danina emigracji najlepszych i najaktywniejszych ludzi. KaĹźdy z krajĂłw ma swoje ponure symbole, ktĂłre skĹadajÄ
siÄ na symbolikÄ nieludzkiego systemu.
Wszystkie spustoszenia, wszystkie ruiny musimy odbudowaÄ. Czeka nas wielka praca, czeka powaĹźne wyzwanie. Czeka nas, przede wszystkim, odpowiedĹş na zasadnicze pytanie: od czego zaczÄ
Ä, na jakich fundamentach oprzeÄ budowÄ? Wydaje siÄ, Ĺźe wÄgieĹ, od ktĂłrego naleĹźy zaczynaÄ, to styk dwu elementĂłw.
Pierwszym sÄ
tradycyjne wartoĹci. Trzeba powrĂłciÄ do moralnoĹci w polityce, ale i w Ĺźyciu codziennym. Niczego, Szanowni PaĹstwo, lepszego, niczego bardziej sprawdzonego i wyprĂłbowanego niĹź Dekalog nie wymyĹlimy. TysiÄ
c lat chrzeĹcijaĹstwa na naszym terenie to spadek, z ktĂłrego powinniĹmy byÄ dumni. Jest to takĹźe zobowiÄ
zanie, ktĂłre musimy wypeĹniÄ. Jestem pewien, Ĺźe istnieje parÄ prostych prawd, dla ktĂłrych warto ĹźyÄ i za ktĂłre warto umieraÄ. Boga moĹźna znaleĹşÄ nawet i w komputerze. On tam jest, trzeba go tylko umieÄ odszukaÄ. WartoĹci trzeba szukaÄ w sobie.
Drugim natomiast jest solidarnoĹÄ. Nie chodzi mi o nazwÄ zwiÄ
zku zawodowego. Jest to pewna cecha, pewien rys ludzkiego postÄpowania, ktĂłry kaĹźe ludziom przedkĹadaÄ dobro wspĂłlne nad osobiste interesy. SolidarnoĹÄ to lek na atomizacjÄ, na rozdrobnienie. Tymczasem prawa strona sceny politycznej jest we wszystkich krajach, ktĂłre majÄ
za sobÄ
doĹwiadczenie komunizmu, rozdrobniona. Jest to zjawisko naturalne i, chyba, nieuniknione. Dla jego ilustracji posĹuĹźÄ siÄ polskim przykĹadem.
ZwyciÄstwo nasze w 1989 roku, po dziewiÄciu latach walki, byĹo wielkim sukcesem. PrzyniosĹo wolnoĹÄ wszystkim krajom regionu. Ale zwyciÄĹźyÄ to nie wszystko, trzeba jeszcze wygraÄ pokĂłj. InnÄ
rzeczÄ
jest wywalczyÄ demokracjÄ, innÄ
stosowaÄ jÄ
w Ĺźyciu politycznym. Ten cel realizuje siÄ poprzez partie polityczne. PostkomuniĹci, przemalowawszy swoje sztandary na socjaldemokratyczne, z trzech milionĂłw czĹonkĂłw w szczytowym okresie swego rozwoju spadli do trzystu tysiÄcy. Strona wolnoĹciowa ma okoĹo stu tysiÄcy aktywnych czĹonkĂłw, ale w dwustu piÄÄdziesiÄciu partiach. Jest teĹź gorzej przygotowana do walki o wĹadzÄ, dlatego Ĺźe postkomuniĹci byli wysyĹani na zagraniczne stypendia. Prawie caĹy aktualny skĹad rzÄ
du polskiego to stypendyĹci amerykaĹskich uczelni. Dobrze ich wyksztaĹcili.
My byliĹmy motorem zmian. Nikt nie neguje potrzeby ich przeprowadzenia, ale to nam karze siÄ za nie pĹaciÄ. A jest to cena wysoka.
Przychodzi nam bowiem pĹaciÄ nie tylko cenÄ przeobraĹźeĹ, ale teĹź i cenÄ zniszczeĹ, jakie przyniosĹo póŠwieku komunizmu. Tu warto dodaÄ, Ĺźe hasĹo âwybierzmy przyszĹoĹÄ" byĹo cynicznym chwytem propagandowym. Z jednej strony miaĹo znaczyÄ: teraz Ĺźyje siÄ Ĺşle, my zapewnimy wam lepsze Ĺźycie. Z drugiej zaĹ miaĹo stanowiÄ gwarancjÄ, Ĺźe przeszĹoĹÄ nie zostanie rozliczona. CzĹowiekowi, ktĂłry kilkakrotnie, z wĹasnej winy, spowodowaĹ wypadek cofa siÄ prawo jazdy. Nawet jak przyjdzie do wydziaĹu komunikacji i powie: âwybierzmy przyszĹoĹÄ". My pĹacimy wiÄc nie swoje dĹugi.
SolidarnoĹÄ i oparcie na wartoĹciach, oparcie na wartoĹciach i solidarnoĹÄ, to jest recepta na sukces. Polityka nie jest bowiem -jak uwaĹźajÄ
niektĂłrzy - tylko kwestiÄ
skutecznoĹci. Polityka to realizacja pewnych wartoĹci. A wartoĹci wyznajemy wĹaĹnie my. JeĹźeli tylko tak bÄdziemy postÄpowaÄ, wygramy, jeĹźeli zaĹ bÄdziemy siÄ dzieliÄ, iĹÄ na kompromisy i stosowaÄ oportunistyczne postawy - przegramy nasze zwyciÄstwo.
Wydaje siÄ, Ĺźe nadszedĹ czas; wydaje siÄ, Ĺźe jest sposobnoĹÄ, aby odnowiÄ Ĺźycie partyjne. KaĹźdy z krajĂłw powinien uporzÄ
dkowaÄ swÄ
scenÄ politycznego teatru. Ale powinniĹmy dzieliÄ siÄ doĹwiadczeniami. PowinniĹmy wymieniaÄ je miÄdzy tymi, ktĂłrych ĹÄ
czy wspĂłlne doĹwiadczenie. PowinniĹmy byÄ solidarni.


