12.04.1997 - PrzemĂłwienie Lecha WaĹÄsy w Argentynie
Rosario, 12 kwietnia 1997 r.
Szanowni PaĹstwo,
Zawsze pytajÄ
mnie, dziaĹacza zwiÄ
zkowego, czĹowieka - ktĂłry przy pomocy zwiÄ
zkĂłw zawodowych rozsadziĹ najwiÄksze imperium Ĺwiata - o to, jakie sÄ
powinnoĹci zwiÄ
zkĂłw zawodowych. Zawsze odpowiadam, Ĺźe powinnoĹciÄ
zwiÄ
zkĂłw jest dusiÄ pracodawcÄ - wszystko jedno prywatnego czy paĹstwowego. Jednak zwiÄ
zki muszÄ
siÄ zachowywaÄ jak mÄ
dra bakteria. Nie wolno im niszczyÄ organizmu, na ktĂłrym pasoĹźytujÄ
. Jestem pewien, Ĺźe ArgentyĹczycy znakomicie rozumiejÄ
tÄ prawdÄ, Ĺźe nauczyli siÄ jej dziÄki jakĹźe gorzkiemu doĹwiadczeniu. W latach trzydziestych naleĹźeliĹcie do najbogatszych krajĂłw w Ĺwiecie. WystarczyĹo parÄ dziesiÄ
tkĂłw lat, by Argentyna spadĹa do piÄ
tej dziesiÄ
tki. To gorzka lekcja. Ale i na najbardziej gorzkich lekcjach moĹźna siÄ duĹźo nauczyÄ. MoĹźe wĹaĹnie, przede wszystkim, na nich.
Zawrze teĹź, przybywszy do jakiegoĹ kraju interesujÄ siÄ kondycjÄ
Ĺźycia moich rodakĂłw. Oceniam róşne kraje Ĺwiata w zaleĹźnoĹci od tego, jak czujÄ
siÄ w nim Polacy. I powiedzieÄ muszÄ, Ĺźe w Argentynie czujÄ
siÄ Ĺwietnie. To -jak mi siÄ wydaje - najbardziej europejski kraj obu Ameryk. MoĹźe bardziej europejski od StanĂłw Zjednoczonych Ameryki PĂłĹnocnej. Dlatego zapewne Polacy czujÄ
siÄ tutaj dobrze, bo czujÄ
siÄ jak w domu, choÄ tak daleko od domu. To dobre samopoczucie jest teĹź przecieĹź z poĹźytkiem dla gospodarzy. Dlatego zapewne corocznie dzieĹ 8 czerwca jest dniem osadnictwa polskiego. Dobrze jest pracowaÄ widzÄ
c, Ĺźe jest siÄ docenianym.
Dobrze siÄ teĹź czujÄ
moi rodacy, gdyĹź paĹstwowÄ
religiÄ
w Argentynie jest religia katolicka. To teĹź i moja wiara, to wiara wiÄkszoĹci moich rodakĂłw. A religia bÄdzie - gĹÄboko w to wierzÄ - odgrywaÄ coraz wiÄkszÄ
rolÄ. BÄdzie siÄ tak dziaĹo z dwu, przynajmniej, powodĂłw:
Po pierwsze zbankrutowaĹy róşne systemy spoĹeczne, róşne pomysĹy na organizacjÄ Ĺwiata, ktĂłre ĹşrĂłdĹa wartoĹci poszukiwaĹy poza Bogiem, a nawet przeciw Niemu. Na gruzach tych systemĂłw widnieje napis: Nie tÄdy droga! To jeszcze jedna gorzka lekcja, ktĂłrej boleĹnie musiaĹy doĹwiadczyÄ miliony.
Po drugie zaĹ kierowanie siÄ w postÄpowaniu wartoĹciami jest nie tylko bardziej godne, ale i skuteczniejsze, taĹsze i bardziej efektywne niĹź wszechwĹadza paĹstwa czy lÄk przed surowym prawem. Ludzie nauczyli siÄ prawo omijaÄ, a w dobie komputerĂłw i satelitarnej ĹÄ
cznoĹci majÄ
do tego celu wspaniaĹe narzÄdzia. MoĹźna przy kaĹźdym obywatelu postawiÄ jednego straĹźnika. Któş jednak bÄdzie pilnowaĹ straĹźnikĂłw? BojaźŠboĹźa strzeĹźe lepiej
i taniej niĹź bataliony policyjne. OczywiĹcie, policja jest potrzebna, a nawet niezbÄdna. OczywiĹcie, trzeba stanowiÄ mÄ
dre prawa i ich przestrzegaÄ. Ale najlepsze nawet prawo bez ducha jest sĹabe.
RozumiejÄ
to dobrze Polacy. RozumiejÄ
to teĹź ArgentyĹczycy. Bo kolejnym doĹwiadczeniem, ktĂłre ĹÄ
czy nasze kraje jest odzyskanie podmiotowoĹci przez spoĹeczeĹstwo. Jest przejĹcie od dyktatury do demokracji. Jeszcze jedna, kolejna, gorzka lekcja nauczyĹa nas, ile jest prawdy w sĹowach Churchilla, Ĺźe demokracja jest bardzo zĹym ustrojem, ale lepszego jeszcze nikt nie wymyĹliĹ. W Polsce mieliĹmy nawet gorzej, bo oprĂłcz okrutnej totalitarnej wĹadzy, ktĂłra nie wahaĹa siÄ strzelaÄ do swoich obywateli, mieliĹmy niesuwerennoĹÄ paĹstwa i obce, okupacyjne wojska.
To gorzkie doĹwiadczenie totalitaryzmu nauczyĹo nas, jakie okaleczenia, jakie spustoszenia powoduje nieludzki system. GwaĹt szkodzi ofiarom i katom. Powoduje zmiany w ĹwiadomoĹci. Aby zmieniÄ ustrĂłj wystarczy kilka ustaw, parÄ dekretĂłw, jedne czy drugie wolne wybory. Aby zmieniÄ ludzkÄ
ĹwiadomoĹÄ, odmieniÄ zachowania i odruchy potrzeba pracy pokoleĹ. Rany na duszy, podobnie jak te na ciele, zadaje siÄ momentalnie, leczy siÄ dĹugo, blizny pozostajÄ
na zawsze.
Mam ĹwiadomoĹÄ wspĂłlnych z ArgentyĹczykami korzeni, mam ĹwiadomoĹÄ wspĂłlnej wiary, mam ĹwiadomoĹÄ wspĂłlnych doĹwiadczeĹ. Tego wĹaĹnie trzeba, aby byÄ przyjaciĂłĹmi. Trzeba wspĂłlnie zjeĹÄ beczkÄ soli.


